Są takie momenty w nauce hiszpańskiego, kiedy człowiek zna już wszystkie czasy, wie, że subjuntivo nie jest nazwą leku na zatoki, i potrafi powiedzieć coś więcej niż una cerveza, por favor. A potem włącza serial, słyszy: ¡La he liado!, Me la jugó, Las pasé canutas i nagle ma ochotę wrócić do bezpiecznego me gusta la playa.
Spokojnie. Właśnie po to uczymy się języka żywego, a nie takiego, który pachnie podręcznikiem z 2008 roku i laminowaną tabelką czasowników.
Dzisiaj bierzemy na warsztat pięć hiszpańskich wyrażeń potocznych, które pojawiły się na mojej lekcji poziom C1: tomarla con alguien, liarla, jugársela, palmarla i pasarlas canutas. Są soczyste, bardzo przydatne i jak to w hiszpańskim bywa czasem lekko dramatyczne. Czy są wulgarne? Czy można ich użyć przy teściowej z Walencji? A może lepiej zostawić je na rozmowę z koleżanką przy kawie? Już tłumaczę.
1. Tomarla con alguien – uwziąć się na kogoś
Zaczynamy od wyrażenia, które przyda się każdej osobie, która kiedykolwiek miała wrażenie, że nauczyciel, szef, sąsiadka albo algorytm Instagrama ma coś konkretnie do niej.
Tomarla con alguien oznacza: uwziąć się na kogoś, czepiać się kogoś, atakować kogoś za wszystko, co robi lub mówi.
To nie jest wyrażenie wulgarne. Jest potoczne, naturalne i bardzo życiowe. Użyjesz go wtedy, gdy ktoś ewidentnie kieruje swoją złość, frustrację albo krytykę w stronę jednej osoby.
Przykłady:
- No sé por qué la ha tomado conmigo.
Nie wiem, dlaczego się na mnie uwziął/uwzięła.
- El profesor la tomó con Marta desde el primer día.
Nauczyciel uwziął się na Martę od pierwszego dnia.
- No la tomes con él, no tiene la culpa.
Nie wyżywaj się na nim, to nie jego wina.
Mała uwaga gramatyczna: to la w środku jest stałym elementem wyrażenia. Nie analizujemy go za bardzo, bo można dojść do etapu „patrzę w ścianę i kwestionuję sens zaimków”. Po prostu zapamiętujemy konstrukcję: tomarla con alguien.
2. Liarla – narozrabiać, namieszać, coś odwalić
Jeśli hiszpański miałby swoje oficjalne wyrażenie na „ups”, to bardzo możliwe, że byłoby to właśnie liarla.
Liarla oznacza: narobić zamieszania, narozrabiać, namieszać, wpakować się w kłopotliwą sytuację albo coś schrzanić. Nie jest wulgarne, ale jest potoczne. Można go użyć w rozmowie z koleżankami, w pracy raczej też — o ile atmosfera nie przypomina kancelarii królewskiej.
Przykłady:
- La he liado.
Namieszałam. / Narozrabiałam. / Ale odwaliłam.
- Si dices eso en la reunión, la vas a liar.
Jeśli powiesz to na spotkaniu, narobisz zamieszania.
- Ayer salimos „solo a tomar algo” y al final la liamos.
Wczoraj wyszliśmy „tylko na jednego”, a finalnie narozrabialiśmy.
Bardzo popularna wersja to liarla parda, czyli narobić naprawdę grubego zamieszania. To już brzmi bardziej ekspresyjnie, ale nadal nie jest klasycznym wulgaryzmem.
La he liado parda to mniej więcej: „Ale narobiłam bigosu”. Tylko bardziej hiszpańsko, z większym potencjałem na dramatyczne gesty dłonią.
3. Jugársela – zaryzykować albo zrobić komuś świństwo
Tutaj robi się ciekawie, bo jugársela ma dwa ważne użycia.
Pierwsze znaczenie to: zaryzykować, postawić coś na szali. Możemy mówić o pieniądzach, reputacji, pracy, zdrowiu albo życiu.
Przykłady:
- Se la jugó y montó su propia empresa.
Zaryzykowała i założyła własną firmę.
- No me la voy a jugar por tan poco dinero.
Nie będę ryzykować dla tak małych pieniędzy.
- Los bomberos se jugaron la vida.
Strażacy ryzykowali życie.
Drugie użycie pojawia się w konstrukcji jugársela a alguien i oznacza: zachować się wobec kogoś nielojalnie, zrobić komuś świństwo, wyciąć numer.
Przykłady:
- Pensaba que era mi amiga, pero me la jugó.
Myślałam, że jest moją przyjaciółką, ale wycięła mi numer.
- No confíes en él, ya se la jugó a varias personas.
Nie ufaj mu, już kilka osób zrobił w konia.
Czy to jest wulgarne? Nie. Ale jest potoczne i emocjonalne. To nie jest neutralne „zachował się nieodpowiednio”. To jest raczej: „halo, proszę państwa, tu była zdrada, nielojalność i ja mam paragony”.
4. Palmarla – kopnąć w kalendarz
No i dochodzimy do wyrażenia, z którym trzeba uważać, bo choć nie jest typowym wulgaryzmem, to dotyczy tematu delikatnego.
Palmarla oznacza: umrzeć, ale w bardzo potocznym, mało eleganckim tonie. Po polsku blisko mu do „kopnąć w kalendarz”, „wyciągnąć kopyta”, „zejść” – zależnie od kontekstu.
Przykłady:
- El pez de mi hermano la palmó ayer.
Rybka mojego brata wczoraj zdechła.
- En la película, el protagonista casi la palma
W filmie główny bohater prawie ginie.
- Como sigas conduciendo así, la vas a palmar.
Jak dalej będziesz tak prowadzić, to się zabijesz.
Czy palmarla jest brzydkie? Nie jest wulgarne w sensie przekleństwa, ale jest bardzo nieformalne i może zabrzmieć bezdusznie, jeśli mówimy o czyjejś śmierci w poważnej sytuacji.
Nie mówimy więc do koleżanki: Siento mucho que tu abuela la palmara. Nie. Nie, nie, nie. Hiszpański online hiszpańskim online, ale empatia przede wszystkim.
W sytuacjach oficjalnych i delikatnych wybierz: morir, fallecer albo perder la vida.
5. Pasarlas canutas – mieć naprawdę ciężko
Na deser zostawiłam moje ulubione wyrażenie dramatyczne: pasarlas canutas.
Oznacza: mieć bardzo ciężko, przechodzić trudny czas, znaleźć się w podbramkowej sytuacji. Jest potoczne, ale nie wulgarne. Może brzmieć trochę bardziej „hiszpańsko z Hiszpanii” i lekko oldschoolowo, ale nadal jest zrozumiałe i używane.
Przykłady:
- Las pasé canutas en el examen oral.
Miałam strasznie ciężko na egzaminie ustnym.
- Las estamos pasando canutas para llegar a fin de mes.
Ledwo wiążemy koniec z końcem.
- Cuando murió su abuela, María las pasó canutas.
Kiedy umarła jej babcia, María przechodziła przez bardzo trudne momenty.
Mały storytelling: dzień, w którym Marta „la lió”
Wyobraź sobie Martę. Marta mieszka w Madrycie, pracuje w marketingu i ma dzień, który od rana pachnie katastrofą. Najpierw zaspała, potem wylała kawę na białą koszulę, a na koniec weszła na spotkanie online z włączonym filtrem kota. Profesjonalizm w wersji: miau.
Jej szef od jakiegoś czasu la ha tomado con ella – uwziął się na nią i komentuje wszystko: maile, prezentacje, nawet przecinki. Marta próbuje zachować spokój, ale kiedy podczas spotkania przypadkiem udostępnia nie ten ekran i wszyscy widzą czat z przyjaciółką pod tytułem „czy mój szef ma kryzys wieku średniego?”, sytuacja jest jasna:
Marta la ha liado.
Po spotkaniu kolega obiecuje, że jej pomoże, ale potem całą winę zrzuca na nią. Klasyka gatunku: se la jugó. Marta czuje, że zaraz la palma ze stresu, choć oczywiście, miejmy nadzieję, tylko metaforycznie. Wraca do domu, zamawia pizzę i mówi do przyjaciółki:
Hoy las he pasado canutas.
I teraz najlepsze: jeśli rozumiesz ten minidramat bez tłumaczenia każdego słowa, to gratulacje. Właśnie jesteś o krok bliżej do hiszpańskiego, który naprawdę żyje.
Które wyrażenia są wulgarne, a które tylko potoczne?
Zróbmy szybkie porządki, bo to bardzo ważne na poziomie C1.
- Tomarla con alguien – potoczne, niewulgarne. Można używać dość swobodnie.
- Liarla – potoczne, niewulgarne. Bardzo codzienne.
- Jugársela – potoczne, niewulgarne, ale mocne emocjonalnie, zwłaszcza w znaczeniu „zrobić komuś świństwo”.
- Palmarla – potoczne, nie klasycznie wulgarne, ale mało eleganckie i potencjalnie nieodpowiednie przy poważnych rozmowach o śmierci.
- Pasarlas canutas – potoczne, niewulgarne. Dobre do opisywania trudnych sytuacji z lekkim dramatem.
Czyli bez paniki, nie uczymy się dziś przekleństw spod baru o trzeciej nad ranem. Uczymy się wyrażeń, które Hiszpanie naprawdę znają, rozumieją i których używają, ale trzeba wiedzieć, kiedy można, a kiedy lepiej ugryźć się w język.
Dlaczego warto uczyć się takich wyrażeń?
Bo na poziomie C1 nie chodzi już tylko o to, żeby „powiedzieć poprawnie”. Chodzi o to, żeby powiedzieć naturalnie. Żeby rozumieć seriale, podcasty, memy, rozmowy przy stole i ten moment, kiedy ktoś mówi me la jugó, a Ty nie myślisz: „kto, gdzie i w co grał?”.
Takie wyrażenia są jak przyprawy. Bez nich język jest poprawny, ale trochę jak makaron bez sosu. Niby jedzenie, ale radości mało.
Jeśli uczysz się hiszpańskiego online i chcesz mówić swobodniej, bardziej naturalnie i bez wiecznego tłumaczenia z polskiego w głowie, właśnie takie rzeczy warto dorzucać do swojej nauki. Nie pięćdziesiąt naraz. Nie lista „1000 idiomów, których zapomnisz do środy”. Lepiej kilka, ale dobrze: z kontekstem, przykładem i świadomością rejestru.
Chcesz więcej takiego hiszpańskiego?
Jeśli czujesz, że gramatyka to jedno, ale prawdziwa rozmowa po hiszpańsku zaczyna się tam, gdzie pojawiają się emocje, skróty myślowe, żarty i potoczne wyrażenia, to zapraszam Cię do Ola de Palabras.
Na naszych zajęciach uczymy języka tak, żeby dało się go używać w prawdziwym życiu: w rozmowie, podróży, pracy, serialach i wiadomościach głosowych, które zaczynają się od tía, no sabes lo que me pasó.
Sprawdź nasze kursy online z hiszpańskiego i wskocz na swoją falę nauki. A jeśli jesteś już na wyższym poziomie, poziom C1 może być dokładnie tym miejscem, w którym hiszpański przestaje być „językiem obcym”, a zaczyna być Twoim sposobem opowiadania świata.
Autorka: Ola Woch




