Blog

Blog

Castells, czyli cztery palce, setki rąk i jedna wielka tradycja


Wyobraź sobie plac pełen ludzi. Tłum rozmawia, ktoś się śmieje, gdzieś w oddali gra muzyka. Nagle robi się ciszej. Kilkadziesiąt osób zaczyna ustawiać się jedna obok drugiej, a po chwili zaczynają się na siebie wspinać, stając na ramionach swoich sąsiadów. Brzmi jak scena z cyrku? A jednak to jedna z najbardziej charakterystycznych hiszpańskich tradycji – castells, w języku katalońskim – zamków. I choć na pierwszy rzut oka można pomyśleć: „Czy oni naprawdę robią to bez drabiny?”, odpowiedź brzmi: tak. Co więcej, robią to od kilkuset lat.

Wszystko zaczęło się od tańca

Historia castells sięga XVIII wieku i okolic miasta Valls w Katalonii. Początkowo ludzka piramida była elementem tradycyjnego tańca zwanego Ball de Valencians, podczas którego tancerze wykonywali układ choreograficzny, któremu towarzyszyły elementy akrobatyczne. Pod koniec występu grupa tworzyła ludzką piramidę – niższe osoby stanowiły podstawę, a kolejne wspinały się na ich ramiona. Z czasem właśnie ten finał zaczął być traktowany coraz bardziej samodzielnie. Zamiast być tylko efektownym zakończeniem tańca, budowanie piramidy stawało się osobnym widowiskiem. Konstrukcje zaczęły być coraz wyższe i bardziej skomplikowane, a rywalizacja między grupami doprowadziła do rozwoju tego, co dziś znamy jako castells. I tak niewinna akrobatyka przeobraziła się w prawdziwą sztukę zespołową.

Castells rozwijały się szczególnie w XIX wieku, ale później tradycja przeżywała trudniejsze momenty. Wojny, przemiany społeczne i polityczne oraz zmieniający się styl życia sprawiły, że zwyczaj nie cieszył się taką popularnością jak dawniej. Na szczęście Katalończycy nie pozwolili mu zniknąć. W XX wieku castells zaczęły przeżywać prawdziwy renesans. Dziś grupy budowniczych, zwane colles castelleres, działają w wielu miejscowościach Katalonii.

Jak właściwie buduje się wieżę z ludzi?

Tutaj zaczyna się najciekawsza część.

Castell nie powstaje przypadkowo. To nie jest sytuacja typu: „Dobra, ty wejdź na mnie, a ja zobaczę, co dalej”. Każda osoba ma swoje miejsce, a całość wymaga ogromnej współpracy.

Na samym dole znajduje się pinya – szeroka podstawa zbudowana z wielu osób. To właśnie ona zapewnia stabilność całej konstrukcji i pomaga amortyzować ewentualne upadki. Wyżej znajduje się właściwa konstrukcja, czyli kolejne poziomy ludzi stojących na ramionach innych. Najmocniejsi i najciężsi uczestnicy zazwyczaj znajdują się niżej, natomiast wyżej pojawiają się osoby lżejsze.

A na samym szczycie?

Dzieci.

Najmłodsi uczestnicy, nazywani enxaneta, wspinają się na samą górę. Ich zadaniem jest pokonanie ostatniego poziomu i wykonanie charakterystycznego gestu – aleta, czyli podniesienia czterech palców jednej ręki. Symbolizuje on cztery wartości, które są podstawą tradycji castells: força – siłę, equilibri – równowagę, valor – odwagę, seny – rozsądek. To właśnie te cztery zasady często określa się jako fundament filozofii castells. Sam gest jest więc czymś więcej niż sygnałem „udało się!”.

Dlaczego wszyscy noszą charakterystyczne pasy?

Jeśli zobaczysz castellers w akcji, prawdopodobnie od razu zauważysz szerokie, czarne pasy owinięte wokół ich talii. To faixa. Faixa pełni kilka funkcji. Przede wszystkim pomaga utrzymać prawidłową pozycję ciała, ale jest też bardzo praktyczna dla osób wspinających się wyżej – mogą wykorzystać ją jako punkt podparcia dla stóp. Używa się pasów w kolorach swojej grupy. Dzięki temu podczas występu od razu widać, kto należy do której colli.

UNESCO

W 2010 roku tradycja castells została wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Nie bez powodu. To niezwykłe połączenie sportu, sztuki, tradycji i życia społecznego. Największe pokazy odbywają się podczas katalońskich świąt i lokalnych uroczystości. Wtedy place wypełniają się publicznością, muzyką i grupami przygotowującymi się do kolejnych prób.

A potem zaczyna się wspinaczka.

Wieża rośnie.

Tłum milknie.

I w końcu pojawia się słynny gest. Sukces!


Autorka: Ola Z.

Kategorie

Hiszpański